Marek Piechocki: Nie kończę. Dopiero się rozkręcam.
Gdyby ktoś szukał definicji przedsiębiorcy z misją, mógłby spokojnie wskazać Marka Piechockiego. Współzałożyciel i prezes LPP, właściciela takich marek jak Reserved, Cropp czy – przede wszystkim – Sinsay, mówi wprost: „Mówienie, że człowiek jest spełniony, brzmi jak zapowiedź końca – a ja nie zamierzam kończyć”.
I faktycznie – Piechocki nie tylko nie zwalnia, ale wręcz przyspiesza. Po kryzysach, wyjściu z rynku rosyjskiego i trudnych negocjacjach z KNF-em, dziś LPP znowu rozdaje karty. Napędza ich Sinsay – marka, która w tym momencie jest większa niż wszystkie pozostałe razem wzięte.
Sinsay: Koń trojański polskiego retailu?
Dla Piechockiego to właśnie Sinsay stał się wehikułem dalszej ekspansji – od Azji Centralnej po Mołdawię. Marka, która łączy przystępność cenową z atrakcyjnym designem, świetnie radzi sobie na rynkach, gdzie handel wciąż odbywa się na bazarach.
Wizja? Sinsay jako europejski odpowiednik chińskiego giganta Temu. Ale z jedną różnicą: podatki płacone w Polsce, zatrudnienie w Polsce, produkcja i zarządzanie w Polsce.
2,5 mld zł podatków rocznie. Realna wartość dla państwa
Piechocki nie owija w bawełnę. Mówi otwarcie: „Polskie firmy dają realną wartość państwu. My płacimy tu podatki, a nie transferujemy zysków za granicę”. Tylko w 2024 roku LPP odprowadziło ponad 2,5 mld złotych danin – od CIT, przez VAT, po składki.
Ile to znaczy w praktyce? Firma przeliczyła to na konkretne liczby:
- 25 nowych szkół z pełnym zapleczem,
- 40 przedszkoli,
- 1000 placów zabaw,
- 500 sal terapeutycznych.
Afera Hindenburga. Piechocki: „Nie wiem, czy KNF zrobił wszystko, co powinien”
Jednym z najgłośniejszych momentów w historii LPP był atak Hindenburg Research. Raport z marca 2024 roku uderzył w spółkę, wywołując gwałtowny spadek notowań. Piechocki uważa, że cała sytuacja była zaplanowana i ktoś na niej zarobił. Firma porozumiała się z KNF, ale prezes nie kryje rozczarowania: „Nie wiem, czy regulator zrobił wszystko, co powinien, by chronić inwestorów”.
Nowe kierunki ekspansji. Kasachstan, Azerbejdżan, Mołdawia
Dziś LPP nie musi szukać rynków – rynki same się otwierają. Spółka rozwija się w Azji Centralnej, gdzie – jak mówi Piechocki – „handel wygląda jak w Polsce w latach 90.”. I to właśnie tam Sinsay odnajduje się najlepiej.
W planach są kolejne kraje: Mołdawia, Kirgistan, a w dłuższej perspektywie nawet Mongolia.
Europa vs. Shein i Temu: „Bez wspólnej polityki nie wygramy”
Piechocki ostrzega: jeśli Unia Europejska nie zacznie działać wspólnie, nie powstrzyma chińskich gigantów e-commerce. „Shein wysyła do Europy koszulki za złotówkę, dopłacając do logistyki. To nieuczciwa konkurencja, z którą europejskie firmy nie mają szans”.
Proponuje proste rozwiązanie: wprowadzenie opłat za przesyłki z Azji. Ale do tego potrzebna jest polityczna odwaga – a tej w Europie, jego zdaniem, brakuje.
Dywidenda? Tak. Ale najpierw kontrola
Choć LPP wypłaca akcjonariuszom wysokie dywidendy (1,22 mld zł w 2024 roku), Piechocki nie rozważa splitu akcji. Dlaczego? „Kluczowe jest utrzymanie kontroli nad spółką. To nie jest moje prywatne poletko, to firma akcjonariuszy – i mam wobec nich zobowiązanie”.
Dlaczego warto śledzić Piechockiego?
Bo to jeden z ostatnich liderów, którzy nie robią show – tylko robią robotę. Dyskretnie, skutecznie, z głową i sercem.
I choć mówi: „Nie zamierzam kończyć” – to wygląda na to, że dopiero się rozkręca.

